fbpx

MAŁY BIES Fiodora Sołoguba Księgą o ludzkiej deprawacji.

Rozmowa II

„Mały Bies” Fiodora Sołoguba Księgą o ludzkiej deprawacji

Co zdecydowało o Twoim wyborze tej powieści do naszej kolejnej rozmowy?

 Ta powieść wydana po raz pierwszy w 1905 roku (niektóre źródła podają rok 1907) ma w sobie coś, co jednocześnie przyciąga, jak i odpycha.

Jak pisze jeden  z recenzentów powieści: Mały Bies to dzieło skrajnie obrzydliwe, promieniujące złem na każdej kartce. Paskudne w dziele Rosjanina jest w zasadzie wszystko. Miasteczko i jego otoczenie, bohaterowie (zarówno główny jak i wszyscy pozostali), władza, państwo, ludzkość jako taka. Z tej lektury trudno wyjść cało, nie będąc chociaż przez chwilę po odłożeniu książki przepełnionym uczuciami pogardy, zniechęcenia, odrazy czy złości. [M. Cyra, Dekadentyzm w pigułce, „Głos Kultury” 2015, link do recenzji tutaj].Spośród twórców tego okresu Sołogub jest najbardziej pesymistyczną, mroczną, najbardziej tajemniczą i demoniczną osobowością. Dla niego symbolizm był narzędziem twórczym służącym do przeobrażenia świata. Już na samym początku swojej twórczości usiłował wyrazić męczące jego umysł myśli w obrazach-symbolach. W literaturze pragnął wcielić żywioł „diabła”  „demonizm”oraz kult śmierci i immanentnego, wszechogarniającego i wszechpotężnego zła.

„Mały bies” to powieść wpisująca się w nurt literatury dekadenckiej. Sołogub opisuje świat będący u kresu, właśnie u kresu czego? Mocno tkwi w niej  przekonanie, że człowieczeństwo jak i cała cywilizacja chyli się ku upadkowi, tylko że potem – jak wiemy – na świecie pojawiły się dwa totalitaryzmy, a obecnie jesteśmy świadkami wojny dwóch kultur, dwóch cywilizacji: Życia i Śmierci. I przekraczania granic człowieczeństwa – to też forma transgresji.Warto przytoczyć w tym miejscu, co o doświadczeniu transgresji pisał francuski filozof Michele Foucault [wymowa: ‘miszel fuco’ – https://pl.forvo.com/word/michel_foucault/ ]:

„Doświadczenie transgresji – być może okaże się któregoś dnia równie decydujące dla naszej kultury, równie skryte w jej glebie, jak niegdyś było dla myślenia dialektycznego doświadczenie sprzeczności”

Memory – wspomnienie o Marii Janion

Kiedy mówisz o przekraczaniu granic w literaturze od razu na myśl przychodzi postać zmarłej w niedzielę Marii Janion i jej cyklu wydawniczego Transgresje.

Z prywatnych rozmów wiem, że spotykałeś ją w przeszłości i że miała duży wpływ na Twoje wybory dotyczące czytanych przez Ciebie autorów i książek? Może powiesz o tym parę słów?

To wybitna historyczka literatury i idei, badaczka kultury, znawczyni polskiego i europejskiego romantyzmu. Autorka ponad 20 książek o zasadniczym znaczeniu dla refleksji o polskiej tożsamości, m.in. “Gorączki romantycznej” i “Niesamowita Słowiańszczyzna”. Wnikliwa komentatorka polskich mitów narodowych. Wykształciła kilka pokoleń polskich humanistów, sama o sobie mówiła: „Owszem, prawda jest taka, że i ja, za romantykami, kreśliłam apologię polskiego, romantycznego szaleństwa. I ja idealizowałam Polaków jako naród jednolicie bohaterski. I ja widziałam w naszym mesjanizmie przede wszystkim słuszną gloryfikację polskiego cierpienia” Maria Janion to żywa legenda polskiej nauki, guru wiedzy o romantyzmie, znawczyni wampirów i guseł, żydowskich bohaterów polskiej historii i zapomnianych legend słowiańszczyzny, do których należy także podanie o Biesie, który pojawia się w tytule powieści Fiodora Sołoguba. Ale o tym za chwilę. Panią profesor Marię Janion poznałem podczas egzaminu na studia doktoranckie w IBL PAN. To była trudna konfrontacja, ale zdecydowała o mojej przyszłości….

A jaką rolę odegrał w twoich fascynacjach literackich legendarny cykl Transgresje zainicjowany i redagowany przez Panią prof. M. Janion?

Użyłaś trafnego określenia „legendarny”, bo taki był już w czasach moich studiów doktoranckich i nadal jest!. W tym cyklu, na który – przypomnijmy – składają się kolejno „Galernicy wrażliwości”, „Odmieńcy”, „Osoby”, „Maski” (2 tomy), „Dzieci”…  W tym cyklu pracownicy uczelni i ludzie spoza jej murów przyglądają się odmienności.

W świecie, w którym przekraczanie norm lansowane jest jako norma, upadający porządek chce stworzyć przekonanie, że w samym upadku ukryta jest wartość. Czyli Grek Zorba na katedrze: “jaka piękna katastrofa”. W jednym mieście, którego nazwy nie powiemy, świeci neon nad barem: “Bizarro”. W takim mieście jak z koszmarów Ch. Baudelaire’a z „Paryskiego spleenu” mieszka Pieriedonow – bohater „Małego Biesa”. Jednym z największych dzieł profesor Janion było jej słynne seminarium, podczas którego badaczka niezmordowanie pracowała ze swoimi studentami i studentkami nad tym, co w tytule jednej ze swych najsłynniejszych książek nazwała odnawianiem znaczeń, czyli łamaniem utartych stereotypów odczytywania literatury, szukając w niej, ciągle od nowa, ciągle z innego punktu widzenia, tego, co obce, inne, ukryte, nieświadome i niewydobyte.

Zajęcia Marii Janion zdecydowanie przekraczały bowiem dominujący wówczas strukturalistyczny horyzont badań naukowych, zapoznawały czytelnika ze słabo znanymi w Polsce autorami, jak choćby Laing, Sontag, Bataille, Klossowski, Genet, Foucault. Otwierały polską humanistykę na współczesną myśl zachodnią, dostarczając nowych narzędzi i tematów badawczych, umożliwiających odmienne odczytanie kanonu literackiego, zainteresowanie się niedocenianymi w tradycyjnej nauce o literaturze dziełami i twórcami oraz rzadko badanymi lub uważanymi za mniej ważne od kwestii społeczno-narodowych problemami egzystencji. Seminarium reagowało również na bieżące zjawiska literackie i społeczne. Dzięki wykładowczyni jego uczestnicy zafascynowali się twórczością Günthera Grassa, którego zresztą mieli okazje gościć, a także intelektualnie ująć rewolucję Solidarności w kontekście polskiej tradycji powstańczej. Owocem tego okresu była 7-tomowa seria „Transgresje”, wydana w latach 1981-1988, którą Maria Janion współtworzyła i współredagowała. Były to antologie tekstów literackich i eseistycznych światowej humanistyki, niekiedy w autorskich przekładach. „Transgresje” zapoznawały czytelnika ze słabo wówczas znanymi w Polsce autorami, zamieszczono tam także teksty wykładów Janion oraz wypowiedzi i rozprawy uczestników spotkań. Tytuły poszczególnych tomów układają się w zestaw najważniejszych tematów nowożytnej antropologii: „Galernicy wrażliwości”, „Osoby”, „Maski”, „Odmieńcy”, „Dzieci”. Dla setek uczniów i uczennic profesor Janion jej seminarium miało charakter doświadczenia formacyjnego. Ukształtowało wielu wybitnych pisarzy, naukowców, nauczycieli, dziennikarzy, redaktorów, polityków, działaczy społecznych i twórców kultury (Marek Bieńczyk, Paweł Huelle, Stefan Chwin, Izabela Filipiak, prof. Stefan Rosiek, prof. Józef Bachórz, prof. Małgorzata Czerwińska, prof. Małgorzata Kalinowska, prof. Marta Zielińska, prof. Ewa Graczyk, Kazimiera Szczuka, Paweł Goźliński i wielu, wielu innych). Natomiast  dla mnie osobiście w tym cyklu największym odkryciem była twórczość literacka i eseistyczna Georgesa Bataille [wymowa: ‘żorże batail’ – https://pl.forvo.com/word/george_bataille/] autora koncepcji „literatury transgresji”, od której powstał tytuł cyklu. W jednym z tomów przedmiotem analizy była krótka powieść „Madame Edwarda” – główna bohaterka jest prostytutką, która ciężko i szczęśliwie pracuje w burdelu , twierdząc, że jest tylko Bóg, który wcale nie jest wcielony w Chrystusa , ale raczej w „dziwce”. Dlatego im bardziej Edwarda staje się obsceniczna, tym bardziej staje się boska. Być może kiedyś tematem naszej rozmowy stanie się to opowiadanie. Ta obsceniczność jest także elementem świata przedstawionego w „Małym Biesie”, gdzie często bezcześci się piękno ludzkiego ciała, jak ma to miejsce w relacji Pieredonowa z Barbarą czy w scenach z Gruszyną podczas Maskarady, o czym mówi narrator powieści:

Wszystko to tak śmiało odsłonięte u Gruszynej było piękne – ale o ironio! Na skórze ślady pchlich ukąszeń, ordynarne maniery, trywialne wyrazy nie do zniesienia. Znowu zbezczeszczone piękno ciała ludzkiego. 

W tym kontekście warto też przytoczyć jedno z ordynarnych zachowań Pieriedonowa w scenie plucia na Barbarę, jego partnerkę, którą często określa się jako siostrę głównego bohatera.

Dziękuję za to wspomnienie o prof. Marii Janion i jej inspiracjach związanych z literaturą transgresji, do której możemy zaliczyć także powieść Fiodora Sołoguba. Jak byś wyjaśnił jej tytuł i jaki ma ona związek z „Biesami” Dostojewskiego. Może rozpoczniemy od przytoczenia fragmentu wiersza Aleksandra Puszkina, bo to świetne wprowadzenie do tego wątku, zresztą od tego wiersza zaczyna się powieść Dostojewskiego:

Niezliczone, uprzykrzone,
w blasku mdłym miesięcznych mżeń
Biesy kręcą się szalone,
Jako liście w słotny dzień.
Skąd ich tyle? Dokąd pędzą,
Zawodzące straszną pieśń?
Czy to czart się żeni z jędzą?
Czy obożę zmarło gdzieś?

Pędzą chmury, walą chmury,
Niewidomie księżyc mży,
Na śnieg lotny prósząc z góry;
Mętne niebo, mętne mgły.
Pędzą biesy rój za rojem
W nieprzejrzany śnieżny dym,
Rozdzierając serce moje
Rozpaczliwym jękiem swym.

Przełożył Julian Tuwim

Co z tymi Biesami?

Trzeba rozpocząć do przypomnienia postaci Biesa w mitologii słowiańskiej, bo tylko tam występuje, nie jest ona znana w żadnej innej tradycji. Możę sięgniemy do Wikipedii: Bies – w przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian personifikacja bliżej nieokreślonego złego ducha, demona zła. Nazwa bies wywodzi się z prasłowiańskiego *bĕsъ, od praindoeuropejskiego *bhoidh-, oznaczającego „powodujący strach, przerażenie”[1]. Biesy mogły wnikać w poszczególne  osoby i kierować ich działaniami (stąd określenie „zbiesiony”), przypisywano im też pilnowanie skarbów ukrytych w ziemi. Bytowały w lasach, bagnach i w głębinach wodnych[2]Po chrystianizacji Słowiańszczyzny określenia bies zaczęto używać jako synonimu pojęcia diabeł.

Warto obejrzeć krótki filmik o Biesach:

Opis istoty Bies [film]

Kilka słów o „Biesach” Dostojewskiego i postaci Mikołaja Stawrogina i Piotra Wierchowieńskiego: U Dostojewskiego tytułowe biesy to rewolucjoniści i stojący na czele dwaj wichrzyciele, do których pisarz czuł nieodpartą niechęć: Mikołaj Stawrogina i Piotr Wierchowieński. Pierwszy z nich to wcielenie perwersji. Czerpie satysfakcję z najohydniejszych zbrodni. Przy tym jest przystojny, elegancki, błyskotliwy i niezwykle charyzmatyczny. Trudno uwierzyć w jego nikczemność, bo z łatwością udaje szlachetnego. Świetnie nadaje się na bożyszcze tłumów.
Dostrzega to przenikliwy i szalony Piotr Weirchowieński. Oczami swej chorej wyobraźni widzi Stawrogina na czele ruchu rewolucyjnego, który pod przykrywką walki o równość ma zaprowadzić w Rosji oparty na terrorze totalitaryzm. Wierchowieński wie, że czas jeszcze nie nadszedł, więc przyczaja się, zbiera siły… W swojej zapobiegliwości sieje ferment, który ma przyspieszyć rozpad społeczeństwa. Jest układny, wręcz potulny, nikomu się nie naraża, każdemu schlebia.
Przygotowania do przewrotu splatają się z osobistymi tragediami bohaterów. Takich nieszczęść nie brakuje, bo Stawrogin sprowadza je niemalże na każdego, z kim się zada. Kobiety zakochują się w nim bez pamięci, a zagubieni kandydaci na wywrotowców obierają go na przywódcę duchowego i inspirując się jego słowami, tworzą swoje obłąkańcze idee. Ten pierwszy popełnia samobójstwo, a drugi wyjeżdżą na emigrację. Natomiast główny bohater powieści Sołoguba to „mały bies”, który nie ma w sobie nic z tragicznych i wielkich Biesów u Dostojewskiego. To postać groteskowa! Może wynika to z innego podejścia do pojęcia Bies, którego obraz wywodzi się z przedstawień na rosyjskich ikonach. „Jaki tam demon! To po prostu malutkie, wstrętniutkie biesiątko, skrofuliczny, zasmarkany diabeł, wieczny pechowiec”

Bardzo ciekawe skojarzenie. Powiedz nam jaki właściwie jest bohater powieści Fiodora Sołoguba?

Bohaterem tej przepełnionej ironią powieści jest pogrążający się w paranoi – Ardalion Pieriedonow, żądny władzy i zaszczytów sadystyczny nauczyciel gimnazjalny. Jak to często bywa, mimo tych dyskwalifikujących przywar, cieszy się zaufaniem zwierzchników i otoczenia. Świat nakreślony w powieści napisanej schyłkowym okresie carskiego imperium odczytywano także jako metaforę państwa. W tym małomiasteczkowym świecie rządzą strach i biurokracja. Wszystkim rządzi „bumaga”. To czyni oczywiście bohatera powieści bezkarnym. Co więcej  cała społeczność miasteczka, składająca się w zasadzie z samych dwulicowych i tchórzliwych kreatur, podziwia Ardaliona, boi się go i zabiega o jego względy.

Główny bohater powieści Ardalion Borysowicz Pieriedonow pogrąża się stopniowo w szaleństwie, które prowadzi do zbrodni. Jego postać stanowi wnikliwe studium dewiacji umysłowej, ale jednocześnie świetny portret określonego typu psycho – społecznego powstałego w konkretnych warunkach historyczno – geograficznych (Rosja z przełomu XIX i XX wieku). Ale nie łudźmy się, że ta postać należy tylko do tamtego czasu i tamtego miejsca. Zjawisko Pieriedonowów ma zasięg uniwersalny, pojawia się pod każdą szerokością geograficzną i w każdym czasie. Także współcześnie w Polsce i Europie  mamy do czynienia z „pieriedowaszczyzną”.

 Czym była i jest współcześnie „pieriedonowszczyzna?

Karykaturalną i groteskową postać Pieriedonowa powołała do życia nie bujna literacka fantazja Sołoguba, ale konkretny odpowiednik w rzeczywistości, co niedawno ustalili literaturoznawcy. Ale ważniejsze jest to, ze od nazwiska bohatera powieści ukuto wyraz-pojęcie o zasięgu prowerbialnym – „pieriedowszczyzna”, które weszło w swoim czasie do słownictwa języka rosyjskiego i światowego, na równi z takimi terminami, jak „cziczikowszczyzna” od Cziczikowa (bohatera „Martwych dusz” Gogola) czy „obłomowszczyzna” od Obłomowa tytułowego bohatera powieści Iwana Gonczarowa. Co ciekawe użył go sam Lenin opisując działalność członka III Dumy, Klużewa, ex-inspektora szkół ludowych. I nie dziwota, bo także w świecie współczesnej polityki takich ludzi można znaleźć w każdej partii, chociaż najwdzięczniejsze przykłady znajdziemy w KO – Jachiry, Scheuring – Wielgusy czy Szczerby. Krótko mówiąc Pieredonowie są wszędzie. Wieczni. Niezniszczalni. Wokół nas, aż prosi się, aby przytoczyć słynne finałowe słowa z „Rewizora” Gogola: Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”.

Wystarczy uważnie przejrzeć się w lustrze. Jest jednak coś w postaci Pieriedonowa, co przykuwa uwagę polskich czytelników- jego stosunek do Polaków i polskiej literatury. To przeciwieństwo chorobliwie nienawistnej i pełnej pogardy postawy Dostojewskiego wobec naszego narodu. Jest znacząca scena w rozdziale VI, kiedy bohater powieści mówi:

,,…mieliście Mickiewicza. Większy jest od naszego Puszkina. Na ścianie u mnie wisi. Przedtem wisiał tam Puszkin, ale przeniosłem go do wychodka – był przecież kamerdynerem.”

Kim lub czym jest tajemnicza, przy każdym swym pojawieniu się wprawiająca Pieriedonowa  w wyjątkowo zły nastrój, istota – „niedotkniątko” (rosyjskie słowo „недотыкомка”), z którą toczy nieustanne boje, zastawia na nią pułapki, pragnie zniszczyć, bojąc się, że jeśli nie on ją, to w końcu ona jego wyprawi na tamten świat?

 Jak trafnie zauważyłaś rosyjskie słowo „niedotykomka” Rene Śliwowski autor tłumaczenia powieści spolszczył tę nazwę i zmienij rodzaj na nijaki (Niedotkniątko). Inaczej postąpili Włodzimierz Słobodnik i Wiktor Woroszylski, którzy w swoich pracach poświęconych Sołogubowi nie tłumaczyli nazwy stwora nazwanego w oryginale Małego biesa „Niedotykomką”, pozostawiając ją w oryginalnym brzmieniu w rodzaju żeńskim.. U Sołoguba główny bohater i ta nieokreślona istota są ze sobą nierozerwalnie związane, jest ona przecież wieloznacznym symbolem Zła, stanowiącego zasadę istnienia świata, wyczuwalne zawsze i wszędzie, gdzie mali, podli ludzie żyją i oddychają, plotkują, żenią się, dręczą się, donoszą… Niedotykomka jest symbolem całego zła i chaosu świata, a wszystko inne zaledwie skutkiem jego istnienia. Pieriedonow jest tedy nie tylko ofiarą porządku społecznego, ale — przede wszystkim — ofiarą porządku świata i dlatego ta nikczemna postać może być w Małym biesie, w tym czarnym moralitecie Sołoguba, uznana za reprezentanta całego gatunku ludzkiego.

Upostaciowił je jako rasowy symbolista w formie ni to ludzkiej, ni to zwierzęcej i nazwał małym biesem (po rosyjsku „miełkij” zbliża się bardziej do miałkości niż do małości) i uczynił tytułowym bohaterem powieści. Postać Niedotykomki wiąże się z ludową demonologią, a więc z obrazem podstępnego Licha, wciągającego człowieka w czarci „niszczący krąg” w strefę nieczystości, która wychodzi z wnętrza zbiesionego bohatera. Jak pisze jeden z krytyków literackich:

Nieczystość akcentowana jest też w samym wyglądzie bohatera i jego towarzyszce życia — Barbarze. Jest ona w powieści nie tylko i nie tyle nosicielką owej nieczystości, ile siłą wciągającą w nieczystość i mieszczańskość: to ona wabi i kusi Pieriedonowa perspektywą kariery i stanowiska. Zaślubiny z nią mają więc sens symboliczny; protagonista ślubem ma przypieczętować swój związek z wiecznym mieszczaństwem jako niebytem, egzystencją w sferze ziemskiego dołu (krainą umierania, uwięzienia). Nieprzypadkowo w jednej ze scen Małego biesa Niedotykomka jakby wyłania się spoza spódnicy Barbary, jest z nią złączona niby stwór hybrydyczny .Tym samym u Sołoguba kobieta i Niedotykomka (jako istota kobieca) mogą odnosić się do takich pojęć jak „łańcuch symboliczny”, „upadek, zstępowanie w dół i zło”. [Julia Diaytczyk, Nietykalnośc klasyki, czyli słów kilka o „Niedotkniątku” i polskiej recepcji Sołoguba, „Przegląd rusycystyczny” 2014, nr 3, s. 48 i n.] I tutaj jesteśmy już bardzo blisko traktowania każdej kobiety jako istoty niższej od mężczyzny, bo jak pisał Charles Baudlaire:

Kobieta jest przeciwieństwem dandysa. Powinna więc budzić wstręt. Kobieta kiedy jest głodna, to je; kiedy jest spragniona, to pije. Kiedy ją ogarniają chutliwe żądze, to chce być p….. Piękna zasługa! Kobieta jest naturalna, to znaczy, ohydna. Jest też również zawsze pospolita, to znaczy, jest przeciwieństwem dandysa.

Przytoczyłeś prowokujący cytat z tego francuskiego poety. Jak wiemy F. Sołogub tłumaczył poezję Ch. Baudelaire’a.  Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: Jaki wpływ na autora powieści miała twórczość tego poety?

To prawda, spod pióra Sołoguba wyszły kongenialne przekłady z Varlaine’a, Mallarmego, Rimmbauda czy właśnie Baudelaire’a. Pisze się, że udało mu się w sposób absolutnie adekwatny przetworzyć na język rosyjski poezje znakomitych Francuzów, i to tak, iż w odczuciu Rosjanina mają one brzmienie i wartość oryginału. Wpływ Baudelaire’a widać szczególnie w opisach miasta, w którym dzieje się akcja powieści Sołoguba. Początkowo neutralne opisy z czasem przybierają zupełnie inny charakter, najpierw pojawia się w nich smutek, a potem wraz z postępującym szaleństwem Pieriedonowa potęgująca się groza. To świat żywcem przeniesiony z „Paryskiego spleenu. Poematów prozą”.  

fragment z Baudlaire’a:

XXII. Zmierzch wieczorny
Zmrok zapada. Wielkie uspokojenie spływa na biedne mózgi strudzone całodziennym wysiłkiem; myśli nabierają teraz miękkich i niepewnych barw zmierzchu. A przecież ze szczytu wzgórza, przeszywając przejrzyste wieczorne chmury, na mój balkon dobiega głośne zawodzenie, chór skłóconych krzyków, które przestrzeń łączy w posępną harmonię brzmiącą jak rosnący przypływ albo nadciągająca burza. Kim są ci nieszczęśliwcy, którym wieczór nie przynosi ulgi i którzy jak sowy biorą nadchodzącą noc za zwiastunkę sabatu? Ten złowieszczy lament dociera tutaj z czarnego, uczepionego wzgórza szpitala; kiedy wieczorem, paląc, kontemplując spoczynek najeżonej domami rozległej doliny, gdzie każde okno mówi: «Teraz mieszka tu spokój, mieszka rodzinne szczęście!» – to jeśli wiatr wieje od szczytu, mogę kołysać moje zdumione myśli tą imitacją piekielnych chórów.

Na koniec naszej rozmowy warto wspomnieć o rosyjskiej adaptacji filmowej powieści z 1995 roku, która przekracza ramy utworu i wpisuje się w konwencję powieści grozy i horrorów Stephena Kinga.

Poniżej rozmowa z cyklu Na ścieżkach literatury- Mariola Cyganek i Marek Szafraniec

„Mały Bies” Fiodora Sołoguba Księgą o ludzkiej deprawacji.

🔴Na ścieżkach literatury. Rozmowy o Księgach w czasach Zarazy „Mały Bies” Fiodora Sołoguba Księgą o ludzkiej deprawacji.--🎯24.09.2020r. godz.19:00 ruszamy w tajemniczą podróż.--Zjawisko Pieriedonowów ma zasięg uniwersalny, pojawia się pod każdą szerokością geograficzną i w każdym czasie. Także współcześnie w Polsce i Europie. --✅A czy widzieliście Ducha Pchły?--🟡Jeżeli nie, zapraszamy na spotkanie z „Małym Biesem” i malarsko-poetyckimi nawiązaniami Williama Blake.--🟡Do wizji Ducha Pchły nawiążemy podczas rozmowy o Małym Biesie Fiodora Sołoguba w odniesieniu do zjawy nękającej głównego bohatera - „Niedotkniątka”.Mariola Cyganek i Marek Szafraniec

Opublikowany przez Centrum Organizacji Szkoleń Czwartek, 24 września 2020